sobota, 3 grudnia 2011

1-4 grudnia 2011

Wciąż walczę z chińskim, czasem jest tak, że widzę jakiś znak i już myślę, że go znam, a tu..klapa:P Podam tylko jeden przykład z wielu:

找 <=zhǎo=reszta;   =ja=>

Poza tym zrobiło się strasznie zimno. W środę było jeszcze 29 stopni, a w czwartek już 15:P Temperatura odczuwalna- około 0, ze względu na bardzo wysoką wilgotność. Czasami jest tak, że zakładam jakąś bluzkę i czuję, jakby ją prosto z prania wyciągnąć..Moja współlokatorka trzyma w szafie takie specjalne pudełka, które pochłaniają wilgoć(5 sztuk!)!
pudełka do szafy- anty wilgoć:P

Jest jednak coś pozytywnego. Na Tajwanie chyba zaczął się sezon truskawkowy, bo wszędzie teraz sprzedają truskawki i soki truskawkowe:))) 5zł za kubek

W piątek wybrałam się na urodziny Iana, którego poznałam na PanasiaMUN. Zajeliśmy cały bar (było nas 50 osób).

zwesternizowana Tajwanka, ja i kolega z Monachium

z jubilatem

z Evą z południowych Niemiec(nie, nie z Monachium!)

Dziś(niedziela) nie wiem co się dzieje, ale za oknem ktoś cały czas bębni jakieś klasyczne utwory, non stop te same(główny instrument- trąbki). Jak tu się uczyć..

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza