niedziela, 23 października 2011

19-20 października 2011

zupa z podgrzybkami, tofu i krwią kaczki
Na chińskim w środę panowała dosyć luźna atmosfera. W pewnym momencie nauczyciel usiadł za biurkiem i się nie odzywał. Gwar się nie zmniejszył. Strasznie źle się z tym czułam, kiedy zdałam sobie sprawę, jak on musi się czuć: wychowany w duchu azjatyckiego szacunku do nauczyciela został całkowicie zlekceważony...Było mi za nas- Europejczyków-wstyd.

pierogi z wieprzowiną,
 kapustą i szczypiorkiem
biszkopt z japońskim zielonym czymś- mniam!
Po zajęciach kupiliśmy bilety na Penghu Island, a ja popędziłam na salsę. Przybyło jeszcze więcej Azjatów. Niezbyt dobrze radzą sobie tutaj z tańcem, więc mieliśmy nawet ćwiczenie, kiedy pojedynczo musieliśmy tańczyć DO RYTMU!  Ale najlepsze było, kiedy mieliśmy robić obroty. Moim problemem było, że po wykonaniu przejścia złożonego z obrotów, zaczynam nowy takt nie tą nogą co trzeba. Problemem Azjatów było utrzymanie równowagi przy pojedynczym obrocie!



ciasto+szczypiorek= chiński omlet
ugniatanie ciasta- moja uwaga,
że kiedy posypie się wałek mąką,
to już się nie będzie kleił do ciasta,
wzbudziła wielki podziw, a to z kolei-
moje zaskoczenie..
W czwartek rano(tj. o 6-tej) miałam z Sherry iść na targ, żeby kupić składniki na klub gotowania, ale obie solidarnie spałyśmy, aż ja się zorientowałam, że za 15minut mam zajęcia..Na CCM mieliśmy przygotować scenki, które pokazywały rozwiązywanie różnic kulturowych, akurat u mnie Europa Wschodnia kontra Francja:) W trakcie przerwy chciałam się przygotować do prezentacji/dyskusji na Services Marketing, ale zaczęłam jeść lunch z Zu i zostało mi niewiele czasu. Wylosowaliśmy pytania dot. case'a, z którego mieliśmy się przygotować(Singapore Airlines) i mieliśmy godzinę na przygotowanie prezentacji PowerPoint i wystąpienia na ten temat. W mojej grupie większość to nieśmiali Azjaci, więc prezentowałam ja razem z jednym z Hiszpanów.

Obiad zjadłam z Urbanem(makaron z wołowiną) i szybko musiałam uciekać na klub gotowania. Tym razem mieliśmy typową chińską kuchnię.
codziennie wieczorem cały Tajwan-
 i wioski, i miasteczka- tańczy w rytm melodii śmieciarek
(muzyczka podobna do tej, która towarzyszy sprzedawcom lodów u nas). 

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza