niedziela, 4 września 2011

10:02 w Polsce, 16:02 w Szanghaju (lotnisko)

Jesteśmy w chińskiej restauracji. Właśnie jem chińskie pierożki. Okazało się, że był to strzał w dziesiątkę, bo są zjadliwe. I da się je normalnie jeść. Kumple zamówili jakieś mięso, co okazało się np. pływającym kotletem w zupie. Sztućców „naszych” nie ma, więc taki kotlet jest dosyć problematyczny :P Na pierwszy rzut oka w kuchni panują 2 zasady: na mega ostro/ na nijako-wodniście. Kolejna sprawa, która mnie lekko przeraża to poziom znajomości angielskiego KOGOKOLWIEK tutaj. A jesteśmy na międzynarodowym lotnisku!!!! Ani obsługa, ani kelnerzy NIE OGARNIAJĄ. W barze, w którym jesteśmy z napisów wynika, że jest Wi-Fi, ale jest hasło. Więc mówię do kelnera- Could you please give the Wi-Fi password? Bez odzewu. Password –Wi-Fi! Bez odzewu. W końcu mówię: Internet! I dostałam bez słowa karteczkę. Komedia:D 
Oczywiście Fejs nie działa-cenzura. To samo youtube. Chciałam wstawić tę moją całą relację na bloga, ale też nie można odpalić.. WoW! Za to na automatach do kawy, na wielu ekranach widać obrazki taki jak ten wyżej, pokazujące zasługi systemu..

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza